Dawno nie byłam tak pijana.
I cała w szampanie.
niedziela, 31 grudnia 2006
piątek, 29 grudnia 2006
Nieskończoność do kwadratu.
‘Jeśli odbiera nam się tych, których kochamy…
Możemy przedłużyć im życie, tylko nadal ich kochając.
Domy trawi pożar, ludzie umierają, ale prawdziwa miłość jest wieczna.’
( z filmu ‘Kruk’ )
Te zdania wywołały lawinę, która zapowiadała się od dłuższego czasu.
.
Ranek przeciągnął się do południa łóżkiem, kawą, papierosami i poezją.
‘Jak ci się żyje w naszym niebie?’ – zapytał M., wchodząc do pokoju z herbatą.
Domy trawi pożar, ludzie umierają, ale prawdziwa miłość jest wieczna.’
( z filmu ‘Kruk’ )
Te zdania wywołały lawinę, która zapowiadała się od dłuższego czasu.
.
Ranek przeciągnął się do południa łóżkiem, kawą, papierosami i poezją.
‘Jak ci się żyje w naszym niebie?’ – zapytał M., wchodząc do pokoju z herbatą.
środa, 27 grudnia 2006
Niecierpliwa.
‘Kocham
cię od początku niemożliwości
w której zamieszkaliśmy jawnie
Od końca milczenia
którym ją ocalasz
Od trzęsienia pamięci
Od pożaru wyborów
Próbuję cię od środka
trafionego wiersza
Niech nikt nie umawia się już z nikim
na pozorne stąd dotąd tej podróży
Tu jest za nago
na błąd’
( ‘Za nago na błąd’ Krystyna Rodowska )
Nie chcę teraz powtarzalnych zdań, z daleka.
Chcę ciebie. Przy mnie, we mnie.
Bliżej.
Chcę czuć, że naprawdę jesteś.
Chcę już.
.
Czekam,
godziny są jak wieki.
w której zamieszkaliśmy jawnie
Od końca milczenia
którym ją ocalasz
Od trzęsienia pamięci
Od pożaru wyborów
Próbuję cię od środka
trafionego wiersza
Niech nikt nie umawia się już z nikim
na pozorne stąd dotąd tej podróży
Tu jest za nago
na błąd’
( ‘Za nago na błąd’ Krystyna Rodowska )
Nie chcę teraz powtarzalnych zdań, z daleka.
Chcę ciebie. Przy mnie, we mnie.
Bliżej.
Chcę czuć, że naprawdę jesteś.
Chcę już.
.
Czekam,
godziny są jak wieki.
Me gustas tu.
‘Me gusta la mañana, me gustas tu.
Cię, Ciebie.
.
.
.
Dotarła dziś kartka z życzeniami świątecznymi od A.
Nie wiedziałam, jak zareagować.
‘k., po co? Nie drap już kocie. Jest Maciek.’
- masz rację, Natalio.
Iskra chciała na spacer, wybrałyśmy się wreszcie na cmentarz.
Siedziałam na ławeczce obok pomnika Kamila, czarna płyta i czerwona róża, zanoszę mu zawsze, albo białą.
W pobliżu kościelny z zięciem wykopywali nowy grób,
przeszkadzali nam w dyskusji bez wypowiedzianych słów, więc zapaliłam jeszcze
znicze u prababci, a wtedy zaczęły się tamte smsy z A., zaczęły i skończyły
bardzo szybko.
Szłyśmy sennymi uliczkami niby-zimowego Ż., zauważając, że od poprzedniego razu wycięli stare drzewa przy placu 900lecia i kieleckiej trasie. Patrzyłam w oszronioną trawę, gdy nagle wyrosła przede mną zakapturzona postać, wołająca ‘sieeema, k.!’.
Och.
I właśnie tego mi było trzeba.
( - fajki na placu zabaw ).
.
.
.
A kot
na kolanach
nocna lampka
pies przy stopach
hiszpańskie słowa
i cisza.
Me gusta el viento, me gustas tu.
Me gusta soñar, me gustas tu.
Me gusta la mar, me gustas tu.
Me gusta la lluvia, me gustas tu.
Me gusta volver, me gustas tu.
Me gusta la noche, me gustas tu.
Me gusta camelar, me gustas tu.
Me gusta la guitarra, me gustas tu.
Me gusta la canela, me gustas tu.
Me gusta el fuego, me gustas tu.
Me gusta la castaña, me gustas tu.’
( Manu Chao )
Me gusta soñar, me gustas tu.
Me gusta la mar, me gustas tu.
Me gusta la lluvia, me gustas tu.
Me gusta volver, me gustas tu.
Me gusta la noche, me gustas tu.
Me gusta camelar, me gustas tu.
Me gusta la guitarra, me gustas tu.
Me gusta la canela, me gustas tu.
Me gusta el fuego, me gustas tu.
Me gusta la castaña, me gustas tu.’
( Manu Chao )
Cię, Ciebie.
.
.
.
Dotarła dziś kartka z życzeniami świątecznymi od A.
Nie wiedziałam, jak zareagować.
‘k., po co? Nie drap już kocie. Jest Maciek.’
- masz rację, Natalio.
Iskra chciała na spacer, wybrałyśmy się wreszcie na cmentarz.
Siedziałam na ławeczce obok pomnika Kamila, czarna płyta i czerwona róża, zanoszę mu zawsze, albo białą.
Szłyśmy sennymi uliczkami niby-zimowego Ż., zauważając, że od poprzedniego razu wycięli stare drzewa przy placu 900lecia i kieleckiej trasie. Patrzyłam w oszronioną trawę, gdy nagle wyrosła przede mną zakapturzona postać, wołająca ‘sieeema, k.!’.
Och.
I właśnie tego mi było trzeba.
( - fajki na placu zabaw ).
.
.
.
A kot
na kolanach
nocna lampka
pies przy stopach
hiszpańskie słowa
i cisza.
wtorek, 26 grudnia 2006
‘Gaśnie latarnia, a potem znów…’
Pozytywniej przez chwilę?
Dyskretnej troski…?
Mejl, rozmowa, dużo rozmów.
Musiałam uciec od bolących myśli.
.
‘Od wielu dni gapię sie w okno i patrzę jak
gaśnie latarnia, a potem znów
rozpala swój szkarłatny brzuch
zostawiam w kuchni odkręcony kran
siadam na krześle i zapadam się
pod spód, pod główny myśli nurt
u mnie słońce zachodzi na poduszce
w pokoju dwa na dwa ciągle kończy się dzień
a okno otwarte na oścież…’
( ‘Drugie okno’ Cała Góra Barwinków )
Koszmarnie zimno dookoła, ale w środku coraz cieplej, spokojniej.
Staram się wierzyć, że.
M., czy ja mogę napisać już?
‘że Ciebie
Tobą
w Tobie
z Tobą
na Tobie
pod Tobą
obok Ciebie
o Tobie
że Ty’
…?
.
Tęsknię.
Mejl, rozmowa, dużo rozmów.
Musiałam uciec od bolących myśli.
.
‘Od wielu dni gapię sie w okno i patrzę jak
gaśnie latarnia, a potem znów
rozpala swój szkarłatny brzuch
zostawiam w kuchni odkręcony kran
siadam na krześle i zapadam się
pod spód, pod główny myśli nurt
u mnie słońce zachodzi na poduszce
w pokoju dwa na dwa ciągle kończy się dzień
a okno otwarte na oścież…’
( ‘Drugie okno’ Cała Góra Barwinków )
Koszmarnie zimno dookoła, ale w środku coraz cieplej, spokojniej.
Staram się wierzyć, że.
M., czy ja mogę napisać już?
‘że Ciebie
Tobą
w Tobie
z Tobą
na Tobie
pod Tobą
obok Ciebie
o Tobie
że Ty’
…?
.
Tęsknię.
‘Zapal świeczkę za tych, których zabrał los…’
W winampie Dżem. Od wczorajszego wieczoru.
Nie mam siły.
To za dużo jak na jedną mnie. Za dużo, kiedy trzy bliskie mi osoby mówią o samobójstwie. Za dużo.
Mam ochotę stanąć między wami i wrzeszczeć. Na was.
Zamknijcie się wreszcie.
Jak chcecie to zrobić, róbcie, tylko dajcie mi spokój. Ja sama już nie mam siły.
Może przestańcie dwu-jedno-znacznie mówić, coś sugerować, mniej lub bardziej wprost, może pomyślcie, że to za dużo jak na jedną mnie.
Że ja też mogę nie mieć już siły.
Nie mam.
Nie mam!
Jestem załamana i chcę, żeby mną też się pomartwić.
Objąć.
Kłamać, że będzie dobrze.
Czy cokolwiek.
Bo może ja też już nie mam kurwa siły.
Bo może ja też sobie myślę różne rzeczy.
Bo może jestem gotowa złamać obietnicę?
.
Damian, jakiś czas temu pisałeś mi, że życie jest piękne.
A teraz? Co teraz?!
.
.
.
Śniłam dziś Anioła Stróża.
Ten Anioł Stróż często zwiastuje smutek.
…stanie się?
.
Terapeutycznie wtulony kot śpi w zgięciu mojego łokcia.
W pokoju robi się coraz ciemniej.
Przykładam głowę do poduszki.
.
Idź sobie.
Ja nikogo nie potrzebuję.
Nie mam siły.
To za dużo jak na jedną mnie. Za dużo, kiedy trzy bliskie mi osoby mówią o samobójstwie. Za dużo.
Mam ochotę stanąć między wami i wrzeszczeć. Na was.
Zamknijcie się wreszcie.
Jak chcecie to zrobić, róbcie, tylko dajcie mi spokój. Ja sama już nie mam siły.
Może przestańcie dwu-jedno-znacznie mówić, coś sugerować, mniej lub bardziej wprost, może pomyślcie, że to za dużo jak na jedną mnie.
Że ja też mogę nie mieć już siły.
Nie mam.
Nie mam!
Jestem załamana i chcę, żeby mną też się pomartwić.
Objąć.
Kłamać, że będzie dobrze.
Czy cokolwiek.
Bo może ja też już nie mam kurwa siły.
Bo może ja też sobie myślę różne rzeczy.
Bo może jestem gotowa złamać obietnicę?
.
Damian, jakiś czas temu pisałeś mi, że życie jest piękne.
A teraz? Co teraz?!
.
.
.
Śniłam dziś Anioła Stróża.
Ten Anioł Stróż często zwiastuje smutek.
…stanie się?
.
Terapeutycznie wtulony kot śpi w zgięciu mojego łokcia.
W pokoju robi się coraz ciemniej.
Przykładam głowę do poduszki.
.
Idź sobie.
Ja nikogo nie potrzebuję.
poniedziałek, 25 grudnia 2006
O miłości słów kilka. Minionej. Obecnej.
- …i proszę, przekaż Arturowi, żeby odesłał moją ‘Chemię śmierci’. Albo
lepiej, ty mi ją prześlij, Olu.
I pozdrów mamę, koniecznie! - zadzwoniłam na chwilę.
- Mama dziękuje za pozdrowienia! - odsmsnęła później.
.
‘Jakie to dziwne
tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre
jak NIC’
( ‘Nic’ ks. Jan Twardowski )
Nie sądziłam, że dzień, w którym będę mogła spokojnie zacytować ten okruszek z uniesionymi kącikami ust, kiedykolwiek przyjdzie.
.
…i może kiedyś nawet ty mnie pokochasz?
I pozdrów mamę, koniecznie! - zadzwoniłam na chwilę.
- Mama dziękuje za pozdrowienia! - odsmsnęła później.
.
‘Jakie to dziwne
tak bolało
nie chciało się żyć
a teraz takie nieważne
niemądre
jak NIC’
( ‘Nic’ ks. Jan Twardowski )
Nie sądziłam, że dzień, w którym będę mogła spokojnie zacytować ten okruszek z uniesionymi kącikami ust, kiedykolwiek przyjdzie.
.
…i może kiedyś nawet ty mnie pokochasz?
Subskrybuj:
Posty (Atom)