czwartek, 8 lutego 2007

Nie mam siły na zabawę w.

Ciągle niedospana, taplam się w śniegu. Obserwuję zakochanych na ulicach, niedobrze mi od ich szczęścia, zapatrzenia. Rzygam tą czułością. Odwracam twarz i mam bardzo brzydkie myśli.

Obudowuję się murami obronnymi, barykady ze słuchawek i książki.
Nie obchodzicie mnie wcale.

/Udawanki.
.
Pies liże ucho kota, kot liże ucho psa. Szczur się przeciąga, ja zapalam kolejnego fajka, wgapiona w okno. Gdzieś mi miga wspomnienie sprzed dwóch dni, kiedy mijałam w autobusie pewien warszawski przystanek.

poniedziałek, 5 lutego 2007

‘Battery depleted, camera is shutting down.’

Uprzejmie informuję, iż w dniach najbliższych mam serdecznie dosyć.
Nie przyjmuję skarg, próśb, zażaleń. Niczego.
Gdzieś tam trwam, zapewne, ale interesuje mnie tylko i wyłącznie moja skromna osoba plus kilka ważnych wyjątków (nie uważaj się za wyjątek, po prostu milcz).
Pozostali mogą się wypchać.
.
Dobra wróżka ma urlop w Przystani.
/Nauka zdrowego egoizmu.

Bo ogarnęło zniechęcenie, zmęczenie, rozgoryczenie i nic mi się nie chce.

niedziela, 4 lutego 2007

Bezszelestnie.

Po co ci te słowa.
Opraw je w ramki, powieś w kuchni.
To tylko setki kłamstw.

Po co ci ja.
Nie mów, że cudowna, wspaniała, że można by mnie kochać do końca życia.
Że ze mną codzienność niezwykła.
Być-by-mogła-była-by.
Ale.

Tryby przypuszczające.
.
Przeszkadza mi bordo na paznokciach.
Smutne mam tęczówki, głos chłodny, skrzypiący, mało używany, zardzewiał.
Komunikacja za pomocą ciągów znaków umownych, uśmiech, dwukropek, pół nawiasu.

Na moich piersiach tylko kot, mruczy, nie ma linii twojego policzka.
Nie wplatam ci palców we włosy.
Nie szepczę, śpij, nie głaszczę.
Nie ma cię.
.
Cała jestem smutna, uśmiech - dwukropek, pół nawiasu.
Nic nie widać.

Katharsis.

Select all.

Delete selected.

Are you sure you want to delete the selected files?

ok.

FILES DELETED.


.
Proszę mi jeszcze zrobić format mózgu.

Przepraszam, że

żyję, że ośmielam się oddychać, zabierać sobą jakąkolwiek życiową przestrzeń, że mówię i że myślę, że piszę, że ośmielam się nie potrafić patrzeć spokojnie na czyjąś krzywdę, że mam czelność działać kiedy widzę skurwysyństwo, że jestem taka a nie inna i że inna nie będę, że w ogóle wplątałam się w tą pojebaną historię, że pierdolony Los kiedykolwiek skrzyżował nasze drogi, Damian, że pieprzona święta dziewica to nie ja, że byłam tak głupia żeby ci zaufać, że jestem tak głupia by ufać w ogóle, jak mogłam kiedykolwiek cię kochać,
jak mogłam pozwolić na to wszystko i po co się w to wpakowałam, a teraz miotam się jak nędzna mucha w pajęczynie, z której nie ma ucieczki, nie ma wyjścia.

Jestem po prostu głupia.
Tyle razy już się przejechałam na swojej bezsensownej wierze.

Ja, posłuchaj.
Nie zrobisz tego nigdy więcej.
Jeśli tylko teraz uda ci się z tego wyjść w miarę obronną ręką i nie dopuścisz, by ten gnój pojechał sobie po twoich bliskich, bo w nich uderzy cały ten syf.
Nie zaufasz nigdy więcej, nikomu.

Naiwność umarła.

Poeta fabulam narrat.

‘Moje dzieła są wystarczająco dobrze zrobione, żeby żyć, ale też tak niedoskonałe, żeby nic ze swojego życia nie rozumieć. Przykro mi, że nie mogą być szczęśliwi’
( ‘Anna In w grobowcach świata’, O. Tokarczuk )


Słowa matki wszystkich ludzi.
.
Aga: Gdzie twój optymizm?
k.: Aktualnie ma depresję.
Aga: Wychodzi na to, że twój optymizm wiecznie ma depresję.
k.: Być może.
.
Parzę kawę, chucham w mleko. Cukier rozsypał się na szafce, pacnięty kocią łapą.
Nie mam fajek ani ochoty ruszyć po nie do pobliskiej Żabki.
Nie mogę znaleźć kserówek z hiszpańskiego, nie umiem przetłumaczyć czytanek z łaciny.
Dno.
.
.
.
Przestałam z obłędem w oczach szukać towarzystwa i z lubością pławię się we własnej paranoi.