Grzybek,
dziś wieczorem: ‘Czuję się, jakbym wcale z tego pokoju nie wychodził...’
Widzisz, drogi Przemysławie, chyba tak powinno być, że nieważne, czy ostatnio
byłeś u mnie wczoraj czy pół roku temu. Nie jest nawet istotne, że o tamtej
obietnicy przypomnieliśmy sobie oboje dopiero teraz. Liczy się, że chociaż
wypadło te miesięcy kilka, to ja nadal jestem k., a ty pozostałeś dla mnie
Grzybosławem. Nawet jeśli poprzewracały się nam bieguny i zmieniły środowiska,
cóż z tego, że po mnie widać ‘łódzkość’, a ty jarasz więcej niż kiedykolwiek.
Ważne, że jak zawsze w lot pojmujesz moje niedokończone zdania i oczy nam się
śmieją w tych samych momentach.
.
Pomimo wielce udanej wywiadówki ( 4,36 ) zostałam przez mamę opierniczona, gdyż
ponoć ostatnio olałam nieco francuski. No ej, zaraz, skoro miałam pozaliczać
ten milion niepotrzebnych mi do szczęścia przedmiotów, to chyba logiczne, że
coś na chwilę musiałam sobie odpuścić?!
Boję się stwierdzenia prof. Sz., która obiecała, że się za mnie weźmie, bo
jeśli ja tak serio z tą romanistyką, to trzeba ‘trochę’ się pomęczyć. Tak!
Tylko proszę mi załatwić zwolnienia z matmy, fizyki i chemii.
.
Czekolada pyszna. Kawiarnia również. Umówmy się tam znowu, uroczy dinozaurze na
wymarciu, ujmujące masz maniery, wiesz?
A że rzucam w ciągu jednej rozmowy zdania, które w zasadzie sobie przeczą lub
nawzajem się wykluczają, to już chyba zdążyłeś się przyzwyczaić?
.
‘Będę jak deszcz. Będę jak śnieg.’
Dobranoc, śpiąca jestem strasznie... Mama: ‘To co cię Artur tak dzisiaj
wymęczył?’
Ekhm...
‘Będę jak wiatr ogień ziemia.’
Qu’est-ce que c’est.
.
Jakoś nie wiem, czy chcę w te ferie jechać na kilka dni do jego domu. Cały czas
nie mogę się pozbyć tej
(głupiej, jak powtarza A.)
myśli, że jego mama jednak za mną nie przepada.
Przecież jestem potworem, który zdeprawował jej syna, w dodatku na pielgrzymce
zgubiłam majtki w jego torbie i w głowie mu poprzewracałam, bo szczura chce
trzymać w domu i jeszcze cały czas, który powinien poświecić na naukę perfidnie
mu zajmuję!
To jak ona ma mnie lubić?
Boję się i tchórzę. Chyba zastosuję wymówkę numer pięć, czyli ‘przytul mnie,
kochanie, porozmawiamy o tym później’...
.
A na razie gruchoczą mi wszystkie kości w lewym nadgarstku. Nie jest normalne,
jeśli stan ten utrzymuje się od ponad roku i towarzyszy mu irytujący ból,
prawda?