Patrzę na mamę. Na jej brzuch. Coraz większy. Już widać. Charakterystycznie zaokrąglony. Charakterystycznie odstający. Brzuch, z którego krzyczy. 'Jestem i nie masz prawa żądać, żeby ona mnie zniszczyła!'. Ja wiem, ze ‘ono’ krzyczy. Za każdym razem, kiedy zatrzymuję na nim wzrok. Ja wiem, że ‘ono’ wie.
‘To, czegośmy nie wybrali, nie jest naszą zasługą ani naszą winą’
( ‘Nieznośna lekkość bytu’ Milan Kundera )
Zapisałam to zdanie na monitorze. Powtarzam je w myślach. Za każdym razem, kiedy wracają. Uczucia.
Bezradność. Strach. Nienawiść. Miłość. Gniew. Prośba. Bunt. Pokora. Chęć ucieczki, zapomnienia. Histeria. Obojętność.
Nie mogę siebie winić. Ja nie wybrałam. Mogę się z tym tylko pogodzić. Zaakceptować fakt. I prosić. Boga. Ludzi. Żeby było dobrze.
Patrzę na jej brzuch...
Wiem, że ‘ono’ krzyczy.
poniedziałek, 11 sierpnia 2003
niedziela, 10 sierpnia 2003
Seks - nie seks?
Rozmawiałam z Szymonem przez 3 godziny... Początek był chłodny i taki... nieposkładany. Później się rozkręciliśmy.
Szymon (0:35)
to właściwie zwykły stosunek, kopulacja, seks jest w połączeniu z miłością, więc to jest po prostu kopulacja
Szymon nie kocha. Tylko zaspokaja swoje typowo męskie potrzeby.
Szymon (0:35)
to właściwie zwykły stosunek, kopulacja, seks jest w połączeniu z miłością, więc to jest po prostu kopulacja
Szymon nie kocha. Tylko zaspokaja swoje typowo męskie potrzeby.
sobota, 9 sierpnia 2003
'Magnolia'
Sąsiad się żeni. Rodzice na weselu. Babcia śpi. Dzieci śpią. Janusz ćwiczy. Twierdzi, że musi stracić fałdki na brzuchu. A przecież to ja jestem gruba, nie on. Szymona nie ma. Ale był. Ja oglądam film - 'Magnolię'.
Krew mnie zalała, kiedy zobaczyłam Gosię idącą na pielgrzymkę. Z Grześkiem za rączkę. No tak, byłam potrzebna jako wymówka, że niby idzie ze mną. Wiedziałam, wiedziałam, że ona nie wytrzymałaby tygodnia bez seksu.
Lubię bardzo. Leżeć na łóżku. Z kołdrą zwiniętą pod plecami. Patrzeć w ekran. Jutro chyba 'Niebo' obejrzę. Magicznie mnie ten film przyciąga.
Auć. Nadgarstek. Boli cholernie. Nie wiem już, chyba powinnam pójść z tym do lekarza.
Krew mnie zalała, kiedy zobaczyłam Gosię idącą na pielgrzymkę. Z Grześkiem za rączkę. No tak, byłam potrzebna jako wymówka, że niby idzie ze mną. Wiedziałam, wiedziałam, że ona nie wytrzymałaby tygodnia bez seksu.
Lubię bardzo. Leżeć na łóżku. Z kołdrą zwiniętą pod plecami. Patrzeć w ekran. Jutro chyba 'Niebo' obejrzę. Magicznie mnie ten film przyciąga.
Auć. Nadgarstek. Boli cholernie. Nie wiem już, chyba powinnam pójść z tym do lekarza.
piątek, 8 sierpnia 2003
‘Head’s full of wine trembling hands and this empty eyes (...) nobody else can see me...’
Z Januszem piciem i
mną to jest tak, ze nieco inaczej pojmujemy pewne wielkości. Dla niego mało to
jest nic. A dla mnie to powiedzmy dwa piwa. Stąd nieporozumienia.
‘I to, co nazywaliśmy kochaniem się, znaczyło może, że stałem przed tobą z żółtym kwiatem w ręce, ty zaś przytrzymywałaś dwie zielone świece, a wiatr wiał nam w twarze deszcz wyrzeczeń, pożegnań i biletów metra.’
( ‘Gra w klasy’ Julio Cortazar )
Przykro mi, że byłam chamska wobec Gosi. Chciała żebym z nią na pielgrzymkę poszła. Prosiłam ją dwa i tydzień temu, żebyśmy się razem wybrały. Mówiła, że nie idzie. Dzisiaj, dzień przed, mówi, że zmieniła zdanie. Przykro mi, że byłam chamska i olałam ją. Tak jak wcześniej ona mnie.
A mama mówi, że jestem słomiany ogień...
Siedziałam na parku z Michałem i Maff. Rozmawiałyśmy o francuskim. Maff powiedziała, ze języka nie lubi, ale jest dobra. W języku... Też lubię. Michał na to - zbereźnice!
...rozbita. Skąd ten nastrój? Irytuje mnie zmienność mamy. Jej humory. Denerwuje czepliwość babci. Chwilowy dobry humor taty. Ironia Szymona. Ciepło Janusza. Zawiedziony wzrok Gosi. Brak Kamila.
Kamil. Za miesiąc pierwsza rocznica jego śmierci. Tyle razy już o tym opowiadałam. Tyle razy. Za każdym boli inaczej. Dzisiaj w miarę spokojnie. Po myśli ’Kamil’ zapala mi się w mózgu czerwona lampka. Więc wyłączam. Mózg.
‘I to, co nazywaliśmy kochaniem się, znaczyło może, że stałem przed tobą z żółtym kwiatem w ręce, ty zaś przytrzymywałaś dwie zielone świece, a wiatr wiał nam w twarze deszcz wyrzeczeń, pożegnań i biletów metra.’
( ‘Gra w klasy’ Julio Cortazar )
Przykro mi, że byłam chamska wobec Gosi. Chciała żebym z nią na pielgrzymkę poszła. Prosiłam ją dwa i tydzień temu, żebyśmy się razem wybrały. Mówiła, że nie idzie. Dzisiaj, dzień przed, mówi, że zmieniła zdanie. Przykro mi, że byłam chamska i olałam ją. Tak jak wcześniej ona mnie.
A mama mówi, że jestem słomiany ogień...
Siedziałam na parku z Michałem i Maff. Rozmawiałyśmy o francuskim. Maff powiedziała, ze języka nie lubi, ale jest dobra. W języku... Też lubię. Michał na to - zbereźnice!
...rozbita. Skąd ten nastrój? Irytuje mnie zmienność mamy. Jej humory. Denerwuje czepliwość babci. Chwilowy dobry humor taty. Ironia Szymona. Ciepło Janusza. Zawiedziony wzrok Gosi. Brak Kamila.
Kamil. Za miesiąc pierwsza rocznica jego śmierci. Tyle razy już o tym opowiadałam. Tyle razy. Za każdym boli inaczej. Dzisiaj w miarę spokojnie. Po myśli ’Kamil’ zapala mi się w mózgu czerwona lampka. Więc wyłączam. Mózg.
czwartek, 7 sierpnia 2003
Po imprezie.
Wczoraj były
urodziny Michała, kupiliśmy mu z Januszem nową płytę Farben Lehre.
Zła na ojca jestem.
Najpierw się darł, że mam być w domu o północy, później stwierdził, że mogę
wrócić o której chcę. W efekcie Janusz nie przyjechał i się nie spotkaliśmy.
Zawsze marzy mi się noc spędzona z nim pod gwiazdami.
Dawno się tak nie bawiłam. A właściwie, to chyba... jeszcze nigdy? Wszystkie imprezy z moja eksklasa były niewyobrażalnie drętwe... No, może z małym wyjątkiem - tą, na której całowałam się z Grzybkiem. Janusz nie wie, a już wtedy byliśmy para. Ach. Suka.
Naśpiewałam się z Pauliną i Maff. Kult, Kazik, Pidżama, Hey i trochę rożnych... Zdecydowanie królowała Arahja. Ja i tak kocham Zazdrość... Aż mnie gardło boli. Paulina mówi, że to brak wprawy. Nadrobię.
Zauważyłam, że prowokuję Janusza. Cały czas chcę, żeby mi pokazywał, jak mu na mnie zależy. Żeby mówił, że kocha., że chce mnie. Prowokuję. Zły był strasznie wczoraj. A właściwie już dziś... Wróciłam o 2 i gadaliśmy przez telefon do 4 prawie. Zły był, że się nie spotkaliśmy i że piłam. Taaak. Powiedziałam mu o połowie kieliszka wódki, a wypiłam kieliszek i dwa piwa. Nie byłam pijana... Mówi, że przestał mi ufać. Bo obiecuję, a później i tak robię co chcę. Ma racje. Kajam się pokornie. Przepraszam.
I miałam ochotę na seks. Wielką. Śmiałam się z Maff, że może pójdziemy obie gdzieś w las. Chyba chciałabym raz spróbować jak to jest, kochać się z kobietą.
Szymon dziś zajęty. Trochę mnie olewa. Cóż. Nie będę się narzucać.
Janusz czeka. Wtulić się wtulić miedzy jego szyję a ramię położyć głowę na jego klatce piersiowej czuć jego dłonie ręce obejmujące słyszeć szept ciepłe słowa które rozgrzeją, ostatnio cholernie zmarzłam w nocy... Przez telefon będzie trudno.
Modlę się o wrzesień.
Dawno się tak nie bawiłam. A właściwie, to chyba... jeszcze nigdy? Wszystkie imprezy z moja eksklasa były niewyobrażalnie drętwe... No, może z małym wyjątkiem - tą, na której całowałam się z Grzybkiem. Janusz nie wie, a już wtedy byliśmy para. Ach. Suka.
Naśpiewałam się z Pauliną i Maff. Kult, Kazik, Pidżama, Hey i trochę rożnych... Zdecydowanie królowała Arahja. Ja i tak kocham Zazdrość... Aż mnie gardło boli. Paulina mówi, że to brak wprawy. Nadrobię.
Zauważyłam, że prowokuję Janusza. Cały czas chcę, żeby mi pokazywał, jak mu na mnie zależy. Żeby mówił, że kocha., że chce mnie. Prowokuję. Zły był strasznie wczoraj. A właściwie już dziś... Wróciłam o 2 i gadaliśmy przez telefon do 4 prawie. Zły był, że się nie spotkaliśmy i że piłam. Taaak. Powiedziałam mu o połowie kieliszka wódki, a wypiłam kieliszek i dwa piwa. Nie byłam pijana... Mówi, że przestał mi ufać. Bo obiecuję, a później i tak robię co chcę. Ma racje. Kajam się pokornie. Przepraszam.
I miałam ochotę na seks. Wielką. Śmiałam się z Maff, że może pójdziemy obie gdzieś w las. Chyba chciałabym raz spróbować jak to jest, kochać się z kobietą.
Szymon dziś zajęty. Trochę mnie olewa. Cóż. Nie będę się narzucać.
Janusz czeka. Wtulić się wtulić miedzy jego szyję a ramię położyć głowę na jego klatce piersiowej czuć jego dłonie ręce obejmujące słyszeć szept ciepłe słowa które rozgrzeją, ostatnio cholernie zmarzłam w nocy... Przez telefon będzie trudno.
Modlę się o wrzesień.
środa, 6 sierpnia 2003
...walking on the moon...
Słucham
dziś tej piosenki na okrągło. A podczas wczorajszej rozmowy Szymon śpiewał...
Szymon (5-08-2003 23:44)
I wonder how I wonder where I could fuck you next time
maybe on the green grass, maybe in yellow car, and maybe... maybe.....
maybe you let me in
Don't be afraid I will fuck you gentle and nice
that you will scream but not because of pain
I have eaten young women pain, their defloration have fed me all the time
it's all my food so delicious
Let me in between your legs your tiny leeeegs
Krzyczałam, bo powiedział że nudzi go ta rozmowa. Bo ja właściwe nic nie wiem. Bo mówię za nas dwoje. Bo według niego każda rozmowa kończy się mniej więcej tak: ’patrz, jaka jestem szczęśliwa z Januszem, jak mi dobrze bez ciebie, draniu!’
Powiedział, że zachowuję się, jakby Janusz to był mój facet i jakby to w ogóle był związek. I że on nie kocha, bo szuka ideału, ale sypia z kobietami, bo męski organizm ma swoje potrzeby.
Zapytałam, kim dla niego jestem. 'Byłaś kimś fajnym aż do tego numeru z przyjazdem’. Mówi, że się zraził. Po moim ‘numerze’ z przyjazdem. Tak. Bo była szansa, że kuzyn będzie jechał w szymonowe okolice i obiecał, że mnie zabierze. Mieliśmy się spotkać. Ale kuzynowi zepsuł się samochód, a później już nie miał tam interesów. Nie pojechałam, bo jak niby miałam, sama? Ojciec prędzej by mnie zabił, niż pozwolił na taką wycieczkę. Tuż po tym pokłóciliśmy się na 2 miesiące.
Zapytałam, czy będzie miał wolny pierwszy weekend września. Nie, bo jedzie do Warszawy na koncert. No to drugi? No, drugi może wolny. A co? Nic. Autobus do Płocka jest w Łodzi około 19. Nie wierzy, że to zrobię. Nie wierzy. Bo ‘już ja to widzę!’...
Zachowywał się okropnie. Gorzej niż ja. Krytykował. Mówił, ze jestem ‘kontekst GIMNAZJUM’.
Szymon (5-08-2003 23:44)
I wonder how I wonder where I could fuck you next time
maybe on the green grass, maybe in yellow car, and maybe... maybe.....
maybe you let me in
Don't be afraid I will fuck you gentle and nice
that you will scream but not because of pain
I have eaten young women pain, their defloration have fed me all the time
it's all my food so delicious
Let me in between your legs your tiny leeeegs
Krzyczałam, bo powiedział że nudzi go ta rozmowa. Bo ja właściwe nic nie wiem. Bo mówię za nas dwoje. Bo według niego każda rozmowa kończy się mniej więcej tak: ’patrz, jaka jestem szczęśliwa z Januszem, jak mi dobrze bez ciebie, draniu!’
Powiedział, że zachowuję się, jakby Janusz to był mój facet i jakby to w ogóle był związek. I że on nie kocha, bo szuka ideału, ale sypia z kobietami, bo męski organizm ma swoje potrzeby.
Zapytałam, kim dla niego jestem. 'Byłaś kimś fajnym aż do tego numeru z przyjazdem’. Mówi, że się zraził. Po moim ‘numerze’ z przyjazdem. Tak. Bo była szansa, że kuzyn będzie jechał w szymonowe okolice i obiecał, że mnie zabierze. Mieliśmy się spotkać. Ale kuzynowi zepsuł się samochód, a później już nie miał tam interesów. Nie pojechałam, bo jak niby miałam, sama? Ojciec prędzej by mnie zabił, niż pozwolił na taką wycieczkę. Tuż po tym pokłóciliśmy się na 2 miesiące.
Zapytałam, czy będzie miał wolny pierwszy weekend września. Nie, bo jedzie do Warszawy na koncert. No to drugi? No, drugi może wolny. A co? Nic. Autobus do Płocka jest w Łodzi około 19. Nie wierzy, że to zrobię. Nie wierzy. Bo ‘już ja to widzę!’...
Zachowywał się okropnie. Gorzej niż ja. Krytykował. Mówił, ze jestem ‘kontekst GIMNAZJUM’.
Dlaczego nie
potrafię dać sobie z nim spokoju? Dlaczego tak bardzo chce mu udowodnić, że się
myli?...
poniedziałek, 4 sierpnia 2003
Chaotycznie...
Nino,
miałaś rację. Odezwał się. Szymon się odezwał. Chłodno. Z rezerwą. Zapytał, o
co chodzi. Powiedziałam, że nie lubię spraw niedokończonych i że chyba mi go
brakowało... A on: 'po prostu powiedz, ze chcesz, żeby było jak dawniej.
Jakbyś mnie chciała wywalić z pamięci, to nie szukałabyś kontaktu co dwa dni.
chcesz, żeby było jak dawniej?'. Tak! Chciałam, żeby było... Ale właśnie,
jak dawniej? Nie jestem ta sama co dawniej. Głupsza, mądrzejsza, może jedno i
drugie. Ale na pewno nie ta sama. I on też inny. Dawniej... Nawet kiedy
zakochałam się w Januszu, to ciągle był Szymon. I jakaś tam mała, mikroskopijna
odrobinka nadziei. Po ostatniej awanturze powoli odzwyczaiłam się od myśli, ze
kocham Szymona. Ale bez niego jestem jak
połówka orzecha. Nie mogę być z nim. Nie mogę zrobić świństwa Januszowi, bo...
bo go kocham. Chyba zwariowałam. Szymon mówi 'przecież widzę, że ty ciągle
mnie kochasz'. Kiedy to powiedział... właściwie nie zaprzeczyłam zbyt
stanowczo. Dlaczego? Nie wiem. Trudno było mi się przyznać Januszowi do tej
rozmowy. Nie był zachwycony. Nie rozumie, dlaczego znów chcę gadać z Szymonem.
Nie on jeden. Gdyby połączyć ich obu... Gubię się.
Pilne:
1.
Spotkać się. Spotkać. Zobaczyć z Szymonem. Przekonać raz na zawsze jak się przy
nim czuję. Czy potrafię być sobą.
2. Nie ranić Janusza.
2. Nie ranić Janusza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)